Krytyka Porozumienia
Partnerstwo Transpacyficzne, jak każde kompromisowe porozumienie, ma swoich krytyków. W USA było ich bardzo dużo – i to nawet w gronie rządzących do niedawna liberałów i demokratów. Zarzucano mu niemal wszystko, począwszy od tego, że nie jest to porozumienie o wolnym handlu, tylko porozumienie o ustaleniu nowych reguł wymiany towarów i inwestycji pomiędzy państwami.

Zarzucano też, że porozumienie faworyzuje największe korporacje oraz najsilniejsze gospodarcze sektory w danym państwie. Obawiano się, że porozumienie uderzy w amerykańskich robotników, ponieważ jeszcze łatwiej będzie inwestować poza USA. To tylko część zarzutów.

Krytykowano nawet fakt łatwiejszego dochodzenia ochrony własności intelektualnej. Bardzo ostro napiętnowano rozwiązania dotyczące arbitrażu, ograniczające suwerenność państwa. Przyjęty system arbitrażu umożliwiał pozywanie danego państwa przez korporacje, przed prywatny arbitraż, ignorując miejscowe prawo.

Wycofując amerykański podpis, prezydent Trump kierował się dwiema przesłankami. Pierwsza to przekonanie, że amerykański rynek zostanie otwarty dla tanich produktów, przede wszystkim z Wietnamu i z Malezji. Druga – że porozumienie umożliwi amerykańskim producentom jeszcze większe inwestowanie poza USA i powiększy bezrobocie w kraju. Trump ma inny pomysł. Zamiast Partnerstwa Transpacyficznego, bilateralne rozmowy z każdym krajem. Uważa, nie bez powodu, że z handlowego punktu widzenia to będzie korzystniejsze dla Ameryki.

Partnerstwo bez Ameryki
Odejście USA jest śmiercią amerykańskiej wersji Partnerstwa Transpacyficznego, ale nie śmiercią samego Partnerstwa. Warto przypomnieć, że to nie USA były inicjatorem tego pomysłu. Jego początki sięgają 2002 roku, kiedy Chile, Nowa Zelandia i Singapur rozpoczęły rozmowy na temat porozumienia handlowego.

Ostatecznie trzy lata później te państwa oraz Brunei podpisały transpacyficzne porozumienie o partnerstwie strategiczno-ekonomicznym, w celu liberalizacji handlu i współpracy gospodarczej w rejonie Azji i Pacyfiku. Amerykański, jak się okazało, epizod nie kończy życia porozumienia. Państwa, które podpisały tę umowę, chcą jej wypełnienia.

Bardzo szybko zaczął działać premier Australii Malcolm Turnbull. Australijczyk porozumiał się z innymi przywódcami państw i zaproponował, żeby do układu, już bez USA, zaprosić więcej państw, w tym Chiny. Wiadomo, że już wcześniej zainteresowanie porozumieniem wyrażały Indie, Indonezja i Filipiny.