Donlad Trump składa przysięgę fot. domena publiczna autor: Whiote House photografer

Autorka: Natalia Dueholm

Donald Trump poprosił o oddanie na niego głosu przez Polonię: „Mam nadzieję, że zbiorę każdy polski głos. Jeśli ktoś wyjechał na wakacje, niech wraca, żeby na mnie zagłosować”!

28 września w siedzibie Kongresu Polonii Amerykańskiej (KPA) w Chicago wystąpił kandydat Republikanów na prezydenta, zabiegający o głosy wśród polsko-amerykańskiego elektoratu. Chicago to jedno z największych miast zamieszkanych przez Polaków znajdujących się poza Ojczyzną (prawdopodobnie drugie po Nowym Jorku). W Chicago ok. 7% ludności stanowią Polacy. Spotkanie miało miejsce w Illinois – stanie, który w ostatnich wyborach prezydenckich sześć razy z rzędu zagłosował na kandydata z Partii Demokratycznej. Na spotkaniu było około dwustu osób. Wśród nich, oprócz reprezentantów KPA, byli również członkowie różnych stowarzyszeń zawodowych (lekarze, nauczyciele, przedsiębiorcy).

Jak napisał portal wpolityce.pl, do wizyty doszło dzięki staraniom zwolennika Trumpa, Williama Cioska, założyciela Foundation to Illuminate America’s Heroes, zajmującej się promowaniem zapomnianych bohaterów Stanów Zjednoczonych. Ciosek zaczął wielomiesięczne starania o spotkanie z Trumpem po niefortunnej wypowiedzi Billa Clintona na temat kłopotliwej polskiej demokracji (po objęciu rządów przez PiS). Trump nawiązał zresztą w swoim przemówieniu do Polaków do tej wypowiedzi męża obecnej kandydatki Demokratów, wspominając polską niezgodę na przyjęcie uchodźców z Syrii.

Dodał, że Obama już przyjmuje uchodźców w tysiącach, a Clinton chce zwiększenia ich liczby o 550%. On oczywiście jest temu przeciwny. Tłumaczył, że nie „chcemy ludzi, o których nie wiemy, kim są i z jakimi intencjami przyjeżdżają”. Dla poparcia swojego stanowiska wymieniał miejsca ataków terrorystycznych w USA, Francji i Niemczech. Niestety trochę szkoda, że nie wspomniał polskiej gościnności wobec przybyszów z Ukrainy, których w liczbie 800 tys. Polska przyjęła w samym tylko 2015 roku. Być może nikt z Polonii mu o tym wcześniej nie powiedział.

Deklaracja zniesienia wiz

Na zamkniętym spotkaniu z udziałem m.in. szefa KPA Franka Spuli i konsula RP w Chicago Piotra Janickiego, które odbyło się przed przemówieniem Trumpa, padła z jego ust deklaracja zniesienia wiz dla Polaków. Spula wyjaśnił kandydatowi Republikanów, że Polonia podnosi tę kwestię od ponad 10 lat. Jak tłumaczył Spula, wiąże się ona z kryterium procentowym odmów wiz, którego Polska nie spełnia.

Trump obiecał, że już w pierwszych tygodniach prezydentury zajmie się włączeniem Polski do programu bezwizowego, bo nie widzi ku temu żadnych przeszkód. Oznacza to, że musiałby naciskać na Kongres, aby takie prawo przegłosował, gdyż sam nie miałby do tego uprawnień. Deklaracja ta nie oznacza więc zbyt wiele dla Trumpa, jednak jeśli potrafi dotrzymać słowa jako biznesmen, mógłby wstawić się za Polakami – pod warunkiem, że oddadzą mu swoje głosy. Niewykluczone, że obietnica ta oznacza więcej w ustach przedsiębiorcy, przyzwyczajonego do zawierania ustnych umów, przypieczętowanych uściskiem dłoni, niż w przypadku wyrachowanego polityka. Tylko czy można tu mówić o pewnym kontrakcie, którego warunków muszą dotrzymać obie strony?