Prezydenci: Putin i Erdogan fot. Wikipedia CC 4.0 autor: Kremlin.ru

Autor: Marek A. Koprowski

Stosunki Turcji i Rosji normalizują się na tyle, że niektórzy obserwatorzy stawiają tezę, iż po zaostrzeniu stosunków Rosji i USA, Turcja może stać się kluczowym sojusznikiem Moskwy w regionie bliskowschodnim. Wielu komentatorów uważa jednak, że strategicznego partnerstwa między obydwoma państwami raczej nie będzie. Stosunki obu krajów będą natomiast przypominać małżeństwo z rozsądku, którego spoiwem nie jest miłość, ale interesy. Zwłaszcza jeżeli są zbieżne.

Po wizycie Włodzimierza Putina w Turcji przy okazji Międzynarodowego Kongresu Energetycznego w Stambule, Rosja i Turcja podpisały międzynarodowe porozumienie w sprawie realizacji gazociągu Turecki Potok. W oficjalnym komunikacie strony informują, że porozumiały się w kwestii położenia na dnie Morza Czarnego dwóch nitek gazociągu. Przez każdą z nich ma być pompowane 15,75 mld m3 gazu rocznie. Jedna nitka będzie przeznaczona dla pokrycia potrzeb Turcji, a gaz pompowany przez drugą ma trafiać do odbiorców w południowej Europie. Rosyjski koncern będzie budować morski odcinek gazociągu i stanie się jego właścicielem.

Odcinek lądowy przeznaczony dla potrzeb Turcji zostanie zbudowany przez turecką firmę, która będzie też jego posiadaczem i gospodarzem. Nitka pompująca gaz do odbiorców europejskich i przebiegająca przez terytorium Turcji ma być zarządzana przez przedsiębiorstwo mieszane.
Obie nitki biegnące po dnie Morza Czarnego mają zostać położone do grudnia 2019 roku. Jak dotąd obie strony nie dogadały się co do wysokości zniżki, jaką turecki koncern Botas dostanie za gaz kupowany od Gazpromu. Według rozmów z 2014 roku, miała ona wynosić 10 proc., ale rosyjski koncern takich zniżek nie udzielił. Botas wystąpił więc do arbitrażu w Sztokholmie, żeby je wymusić.

Jaka cena?

Obecnie mówi się jednak, że obie strony załatwią tę sprawę w toku dwustronnych rozmów. Cena za gaz dostarczany Turcji przez Rosję będzie najprawdopodobniej zależeć od czasu trwania gazowego kontraktu, a także od tego, czy odbiorcą rosyjskiego gazu będzie tylko państwowy Botas, czy też inne, prywatne firmy. Zdaniem obserwatorów, w rozmowach o cenie gazu strona turecka ma znacznie więcej atutów. Turecki Potok jest bowiem znacznie bardziej potrzebny Rosji niż Turcji. Przypominają oni, że gazociąg ten ma być substytutem Południowego Potoku, który nie powstał w wyniku sprzeciwu Brukseli.

Rosja w budowę Południowego Potoku włożyła zaś 12 mld dolarów, układając gazociągi przez swoje terytorium do brzegów Morza Czarnego. By kwota ta nie została wyrzucona w błoto, musi uruchomić przepompownie gazu w kierunku południowym. Poza tym Gazprom włożył duże pieniądze we wdrożenie do eksploatacji nowych złóż gazu. Ma go obecnie w nadmiarze i jeżeli nie znajdzie dla niego zbytu, zacznie się nim dusić.

Turcja już kupuje w Rosji bardzo dużo gazu. Udział gazu rosyjskiego w dostawach do tego kraju wynosi już 56,3 procent. Według ekspertów, Turcja, świadoma swego geopolitycznego położenia, ma w gazowej sferze wielkie ambicje. Nie chce być państwem tranzytowym dla Unii Europejskiej – jak sobie to wyobraża Bruksela. Chce kupować gaz ze wszystkich kierunków, oczywiście tanio. Gromadzić go w zbiornikach, a następnie sprzedawać na giełdach, oczywiście z zyskiem. To, że zgadza się być państwem tranzytowym dla rosyjskiego gazu, jest zdaniem ekspertów ukłonem wobec Rosji, ale oczywiście nie za darmo.

Otwarty rynek

Rosja nie tylko będzie sprzedawać Turcji tani gaz, ale na nowo otworzy swój rynek dla szeregu tureckich produktów, znanych i cenionych na jej rynku. Wrócą na niego wszystkie tureckie cytrusy i owoce pestkowe. Dla rosyjskich producentów nie stanowią one konkurencji, bo w Rosji nie są uprawiane z powodu warunków klimatycznych. Miejsce zaś dla nich na rosyjskim rynku jest, gdyż import tego typu produktów jest przez Kreml ściśle reglamentowany. Dzięki otwartości Rosji tureccy eksporterzy mogą odzyskać pozycję na tamtejszym rynku, a następnie ją umocnić. Obserwatorzy przypominają zaś, że udział tureckich warzyw i owoców w rosyjskim rynku wynosił 16,2 proc., ale w niektórych kategoriach znacznie więcej. Udział tureckich pomidorów wynosił 65 proc., świeżych ciętych kwiatów (wśród których dominowały goździki) – 30 proc., a świeżych ogórków – także 30 procent.

Komentatorzy podkreślają, że w toku spotkania Putina i Erdoğana w Stambule, podczas Międzynarodowego Kongresu Energetycznego, obaj prezydenci omówili również sprawę Syrii. Choć Turcja należy do zachodniej koalicji antyterrorystycznej, obie strony zbliżyły swoje stanowiska. Obserwatorzy zwracają też uwagę, że Rosja nie skrytykowała tureckiej ofensywy w Syrii, a Turcja – w odróżnieniu od UE i Waszyngtonu – zachowała daleko idącą wstrzemięźliwość w sprawie ofensywy wojsk syryjskich na Aleppo przy wsparciu rosyjskiego lotnictwa.

Obserwatorzy zwracają też uwagę, że wizytę w Ankarze złożył przed Putinem naczelnik sztabu generalnego sił zbrojnych Rosji, co w obecnej sytuacji jest wydarzeniem bez precedensu. Turcja i Rosja ewidentnie szukają w kwestii syryjskiej kompromisu strawnego dla obu państw, który pozwoliłby im spokojnie konsumować owoce pragmatycznego partnerstwa. Turecki prezydent, idąc na ponowne zbliżenie z Rosją, chce też wzmocnić swoją pozycję wobec Zachodu, demonstrując mu, że nie jest pozbawiony pola geopolitycznego manewru.