Tadeusz Kościuszko, gdyby dożyl czasów PRL, mialby wpisany w dowodzie, miejsce urodzenia: Związek Radziecki. fot. domena publiczna

Po wojnie zastanawiano się jakie miejsce urodzenia, wpisać do dowodów obywatelom polskim, którzy urodzili się w II RP lub wcześniej na terenach, zabranych przez Związek Sowiecki w 1945 r. lub na terenach na wschód od granicy II RP.

Sprawa dotyczyła niemałej grupy ludzi, lecz ogromnej rzeszy Polaków liczącej kilka milionów osób.
W końcu zdecydowano się na wpisywanie formuły „Związek Radziecki”. Czyli, ci wszyscy, którzy urodzili się na wschód od Bugu, mieli wpisywane do dowodów osobistych jako urodzeni w Związku Radzieckim.
Tak było łatwiej, ponieważ przy wpisywaniu miasta, ktoś mógłby się wykłócać, że on urodził się w Stanisławowie, a nie w Iwano-Frankowsku.

Do jakich prowadziło do absurdów i sprzeczności z logiką, świadczy przypadek mojego wujka Romualda Seredyńskiego, który się urodził w Rostowie nad Donem w lutym 1917 r.

Ponieważ Związek Sowiecki (Radziecki) powstał w grudniu 1922 r., więc mój wujek nie mógł się urodzić w tym państwie, ponieważ ono wtedy nie istniało.

Mój wujek, nie mógł się także urodzić w poprzedniczce Związku Sowieckiego (Radzieckiego) w Rosyjskiej Federacyjnej Socjalistycznej Republice Radzieckiej, bo ta powstała formalnie w lipcu 1918 r., czyli jeszcze nie istniała, kiedy mój wujek się urodził.

Mój wujek nie urodził się także w Republice Rosyjskiej, którą proklamował Rząd Tymczasowy 14 września 1917 r.

Więc gdzie się urodził?

Romuald Seredyński urodził w imperium rosyjskim (inna nazwa cesarstwo rosyjskie), bo takie istniało w momencie jego narodzin.

Oczywiście w PRL z powodów ideologicznych nie można było napisać, że ktoś się urodził w państwie cara, o wiele lepiej było napisać, że urodził się w ZSRR, a że to było na bakier z faktami, tym gorzej dla faktów.