Rajd katyński fot. PAP/EPA autor: Maksym Szipenkow

Z Katarzyną Wróblewską, wiceprezesem stowarzyszenia Międzynarodowy Motocyklowy Rajd Katyński, wicekomandorem XVI Rajdu Katyńskiego, rozmawia Rafał Pazio.

Rafał Pazio: Wyjechaliście z Warszawy w sobotę 20 sierpnia. Co jest najważniejszym przesłaniem dla motocyklistów jadących do Katynia i jakie znaczenie mają miejsca, które mijacie na trasie?

Katarzyna Wróblewska: Najważniejsze są pamięć i prawda. Dwa słowa wyrażające wartości, które staramy się, żeby nie pozostawały puste. Chcemy, aby poznanie historii i prawdy o historii zapadało w nasze serca, abyśmy mogli nieść je dalej. Uważamy, że w ten sposób możemy budować swoją tożsamość.

Które ukryte elementy prawdy historycznej są najważniejsze do odnalezienia i wyeksponowania? Czy chodzi o sam Katyń, czy także o Wołyń, a może o losy Kresowian?

Generalnie ważna jest prawda. Nie chodzi o jakieś konflikty, rozliczanie, raczej o pełną świadomość, jak było. Często dociekanie prawdy powoduje, że ludzie mogą wyciągać wnioski, zastanawiają się, co zrobić, żeby już nie wracały dramatyczne wydarzenia.

Co przede wszystkim będzie źródłem tych wniosków? Czy znana już szerzej prawda o losach polskich oficerów w Katyniu?

Chcemy, aby ludzie konfrontowali się z tym, co usłyszeli do tej pory. Żeby mogli wyciągać wnioski z tego, dlaczego tak, a nie inaczej mieli przedstawioną historię. Także żebyśmy wspólnie zastanowili się, co zrobić, aby dzieci wzrastały już w pełnej świadomości. Kompletnie nie chodzi o to, żeby rozliczać czy Ukraińców czy Rosjan. Może nam zdarzały się różne rzeczy – rzadziej, ale też się zdarzały. Prawda jest jednak wyzwalająca i na prawdzie powinno się budować. Przyznajemy się do chrześcijaństwa, więc drogą, prawdą i życiem jest dla nas Chrystus i w takim kierunku staramy się iść.

Jak jesteście przyjmowani na Ukrainie czy w Rosji? Z jakimi spotykacie się reakcjami?

Są to bardzo dobre reakcje. Rzadko zdarzają się nieprzyjemne sytuacje. Na Ukrainie jedyne drobne nieprzyjemności mieliśmy ze strony policji. Ale to minęło, zdarzało się dawniej. Nie wiemy, co będzie w tym roku. W Rosji policja zawsze nas dosyć dobrze traktowała. Ale pomijając władze, tak naprawdę jedziemy do ludzi, którzy nas przyjmują wspaniale, budzimy u nich szacunek. Wartość człowieka jest trochę inaczej postrzegana u nas, inaczej u nich. Inaczej patrzą na historię i to, co się z nią wiąże. Dostrzegamy te różnice. To, że nam się chce, nie mieści się w ich pojmowaniu rzeczy i zdarzeń. W zeszłym roku byliśmy na Syberii, dojechaliśmy do Tobolska. To były odległości, które budziły zaskoczenie i szacunek. Dla nich taka droga jest nie do pokonania.

– W tym roku na trasie przejazdu jest Huta Pieniacka, miejsce związane z rzezią na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej. Jakie znaczenie ma pobyt właśnie tam?

W Hucie Pieniackiej będziemy ósmy raz. Jest dla nas miejscem szczególnym, bo nawiązuje do tego wszystkiego, co się wydarzyło na Wołyniu i w Galicji Wschodniej. Akurat ta wioska jest dla nas miejscem, gdzie zaznaczamy pamięć i oddajemy hołd wszystkim, którzy podczas rzezi na Wołyniu oddali swoje życie. W Hucie Pieniackiej jest pomnik, nieopodal cmentarz, a po wiosce nie został kamień na kamieniu. Jednak na tę jedną noc, kiedy przyjeżdża tam Rajd Katyński, wioska zaczyna żyć. Spotykamy się z ludźmi, także z tymi, którzy jeszcze pamiętają Hutę z okresu wojny. Byli dziećmi, przeżyli pogrom. Opowiadają, pokazują różne rzeczy. Mówią, gdzie była szkoła, kościół parafialny.

Co chcecie zakomunikować obecnością w Hucie Pieniackiej w związku z dyskusją pomiędzy Polakami a Ukraińcami odnoszącą się do tragicznej przeszłości na Wołyniu?

Jak znam hutniaków i osoby chociażby rodzinnie ściśle powiązane z tamtą tragedią, nikomu nie chodzi o to, żeby zamanifestować żądzę krwi, odwetu. Dobrze byłoby, żeby została powiedziana prawda, że rzeczywiście doszło do tych dramatycznych zdarzeń i stoją za nimi konkretne osoby. Wreszcie żeby padło słowo „przepraszamy”. Koniec. Ludzi, których spotykamy w Hucie Pieniackiej, potomków mieszkańców, którzy zostali dotknięci rzezią, odwet nie interesuje.

Czego życzyć na drogę zgodnie z pozdrowieniem motocyklisty?

Motocykliście życzy się szerokości. Z kolei w naszej drodze opieka Opatrzności jest najważniejsza. Ona nam i tak towarzyszy. Chodzi o to, żebyśmy mieli tę świadomość i chcieli za nią podążać. Wtedy szczęśliwie wrócimy do domu.

Dziękuję za rozmowę.