Porucznik Stefan Mustafa Abramowicz fot. Facebook Xenia Jacoby

W Anglii zmarł w wieku 103 lat ostatni polski ułan, żołnierz armii II Rzeczypospolitej, porucznik Stefan Mustafa Abramowicz.

Porucznik Abramowicz był ułanem 1. Szwadronu Tatarskiego 13. Pułku Ułanów Wileńskich. Od 1936 r. 1 szwardron oficjalnie nosił nazwę Tatarskiego i do odbywania w nim służby wojskowej kierowano polskich Tatarów.

Stefan Mustafa Abramowicz pochodził z Kresów Wschodnich. Urodził się 20 stycznia 1915 r. w Klecku k. Nieświeża w rodzinie polskich Tatarów.

Od września 1937 r. odbywał służbę wojskową w 1. Szwadronie Tatarskiego 13. Pułku Ułanów Wileńskich w Nowej Wilejce.

W czasie Kampanii Wrześniowej IIWŚ, 27 września dostał się do sowieckiej niewoli. Przedtem umożliwił swojemu dowódcy przedarcie się na Litwę.

Został wywieziony do obozu w Kozielsku, ale jako szeregowy nie podzielił losu oficerów, tylko został wysłany do różnych obozów Gułagu do niewolniczej pracy.

Zwolniony na mocy „amnestii” po podpisaniu układu premiera Sikorskiego z Sowietami. Wstąpił do armii gen. Andersa, gdzie służył w 1. Pułku Ułanów Krechowieckich w 2. Warszawskiej Dywizji Pancernej 2. Korpusu Polskiego pod dowództwem gen. Władysława Andersa. Przeszedł szkolenie jako czołgista.

Bił się w Kampanii Włoskiej walczył pod Monte Cassino. Został ranny pod Ankoną.

Po wojnie obawiając się represji, nie wrócił do Polski, osiedlił się w Anglii. Ożenił się z polską Tatarką. Miał dwie córki – Mary i Janet.

W 2000 r. został awansowany na stopień podporucznika. 2016 r. Stefan Mustafa Abramowicz został uhonorowany Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski oraz awansowany na stopień porucznika.

Od ówczesnego ministra Antoniego Macierewicza otrzymał ryngraf z grawerowaną dedykacją i sentencją rozkazu marszałka Józefa Piłsudskiego: „Dla dobrego żołnierza nie ma położenia, z którego z honorem wyjść nie można”.

W 2016 r. opublikowano książkę porucznika Abramowicza pt. „Droga mojego życia”.

Porucznik Abramowicz został także uhonorowany przez Brytyjczyków, którzy przyznali mu odznaczenie wojenne Her Majesty’s Armed Forces Veterans Badge.

Porucznik Abramowicz tak mówił o sobie: „Nie jestem tak wybitnym Polakiem. Nie jestem wybitnym żołnierzem. Jestem normalnym, zwykłym człowiekiem. Jestem maleńki.”

Postawę porucznika tak ocenił sekretarz stanu Krzysztof Szczerski:

”Wiele razy wyrwał się śmierci z objęć, niejednokrotnie w ostatniej chwili, warto tu wspomnieć jak wielu jego współtowarzyszy walki między innymi z Kozielska i Starobielska straciło swoje życie z rąk sowieckich morderców. Jak wielu również oddało największą ofiarę na zboczach Monte Cassino, czy podczas Kampanii Wrześniowej. Pamięć o trudzie polskich żołnierzy walczących o wolną i niepodległą Polskę zasługuje na najwyższy szacunek, a my nie powinniśmy szczędzić wysiłków, aby utrzymać pamięć o tych Bohaterach wiecznie żywą”.

źródło: wpolityce.pl